Nelly bezzwłocznie wyruszyła w drogę. Musiała jednak zanocować w maleńkiej gospodzie, gdyż brat barona mieszkał bardzo daleko. W środku nocy obudziły ją krzyki i hałasy. To banda zbójców zaatakowała oberżę. Wyciągnęli wszystkich z łóżek, również dziewczynę, ale w jej rzeczach znaleźli tylko list. Gdy go przeczytali, zapałali oburzeniem. Nie rozumieli, że ktoś mógł domagać się zabicia tak pięknej i niewinnej istoty. Herszt bandy podarł list, ale postanowił spłatać figla jego autorowi. Kazał sobie podać kawałek pergaminu, pióro i atrament, a następnie skreślił te słowa:
"Drogi Johnie!
Proszę, byś zatrzymał tę, która wręczy Ci ten list, i wydał ją za mąż za mojego syna.
Szczęść Ci Boże
Twój brat Howard"
Potem włożył list w to samo miejsce, skąd zabrał pismo barona, i rozkazał puścić Nelly wolno. Dziewczyna wkrótce dotarła do miasta. Błąkając się po uliczkach, rozpytywała przechodniów, jak trafić do domu brata barona. W końcu wskazano jej okazałą kamienicę. Gdy zapukała do drzwi, zaprowadzono ją przed oblicze właściciela, który przeczytał list. Spojrzał na Nelly, ale wcale go nie zdziwiło, że tak urodziwa panna miała zostać żoną jego bratanka. Polecił rozpocząć przygotowania do wesela. Ślub Nelly i syna barona odbył się nazajutrz.
Po kilku dniach przybył też sam baron czarownik. Omal nie padł trupem, gdy powiedziano mu, że stało się dokładnie to, czemu tak silnie próbował zapobiec. Z trudem powstrzymywał wściekłość, jednak młodzi byli już po ślubieni i nic nie mógł na to poradzić.
Udając, że darzy synową wielką sympatią, zaprosił ją na przechadzkę nad morze. Miał zamiar pozbyć się jej, tym razem raz na zawsze. Dotarli do skalistego brzegu, o który z łoskotem rozbijały się fale. Baron znienacka chwycił dziewczynę za ręce i próbował zepchnąć z wysokiego klifu prosto w morską otchłań.
Baśń angielska wg Johna Jacobsa, "Ryba i pierścień"
...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz