Te jelenie to ja zabiłem. Mam do wykarmienia czternaście
psów, no to idą trzy, cztery jelenie co tydzień. Sam też muszę coś jeść. A
prócz tego muszę zabijać dużo jeleni wszędzie tam, gdzie się zbiera futra.
Zastawię tak cztery, pięć pułapek wokół każdego jelenia i mam z tego mnóstwo
lisów, jak przyjdą żerować. Jakbym zabijał chude karibu, to na nic. Mnie
potrzebne są wielkie i tłuste.
Osłupiałem.
-To ile zabijasz w ciągu roku? - spytałem.
Mike z dumą wyszczerzył zęby.
-Ja umiem dobrze strzelać, jak cholera. Zabijam może dwie, trzy setki, może
więcej.
Kiedy już trochę przyszedłem do siebie, spytałem go, czy to u traperów rzecz
zwykła.
-Każdy traper musi robić to samo - powiedział. - Indianie, biali, tak daleko na
południe, jak w zimie dochodzi karibu, wszyscy muszą ich dużo zabijać, inaczej
to pułapki na nic. Pewnie, ze nie zawsze się ma takie szczęście, żeby każdy
sobie zabił dosyć karibu, to wtedy trzeba karmić psy rybą. Ale psy nie mogą
dobrze pracować na rybach: robią się słabe, chorują i ciężaru nie uciągną.
Karibu jest lepsze.
FARLEY MOWAT, Nie taki wilk straszny, 1994