Zaskoczona i przerażona Nelly padła na kolana i błagała żałośnie, by ją oszczędził.
- Nie zrobiłam nic złego! - krzyczała. - Nie zabijaj mnie! Uczynię wszystko, co zechcesz. Odejdę i ani ty, ani twój syn nigdy o mnie nie usłyszycie, tylko nie rób mi krzywdy!
- A więc dobrze - syknął baron. - Zniknij!
No, chyba że znajdziesz ten pierścień! - Roześmiał się szyderczo, zdjął z palca złoty pierścień i cisnął go w fale. Potem odwrócił się bez słowa i odszedł szybkim krokiem.
Dziewczyna została sama. Słaniając się na nogach, błąkała się po okolicy przez długi czas. W końcu dotarła do pięknego pałacu i poprosiła o jakąkolwiek pracę.
- Chodź nieszczęsna - rzekł litościwy odźwierny. - Potrzebują pomocy kuchennej.
I tak oto Nelly zaczęła pomagać w kuchni. Wkrótce zorientowała się, że właścicielem zamku jest okrutny baron! W pierwszej chwili była tak roztrzęsiona, że nie wiedziała co robić. Po namyśle stwierdziła jednak, że ani baron, ani jego syn nie interesują się służbą kuchenną, więc nie mogą jej rozpoznać.
Pewnego razu przyniesiono z targu dużą rybę. Kazano dziewczynie porządnie ją oporządzić i ugotować na obiad, gdyż spodziewano się ważnych gości. Nelly westchnęła, wzięła do ręki nóż i zabrała się do pracy. Najpierw zeskrobała łuskę, a potem wypatroszyła rybę. Nagle spostrzegła niewielki, błyszczący przedmiot. Ostrożnie przeszukała wnętrzności palcami i ze zdumieniem wyjęła złoty pierścień! Ten sam, który baron rzucił w morze. Nelly postarała się jak najlepiej ugotować potrawę.
Nadszedł czas uczty. Gdy podano ryby, goście prześcigali się w pochwałach. Koniecznie chcieli się dowiedzieć, kto przyrządził to wyśmienite danie. Poproszono więc do jadalni wszystkich kucharzy i pomocników zajmujących się rybami.
Baśń angielska wg Johna Jacobsa, "Ryba i pierścień"
...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz